Jak być śmiesznym w towarzystwie? [5 WKŻ]

Idziesz na imprezę (domówkę), ludzie gadają o dupie marynie (znaczy o dupie Kim Kardashian), a Ty w rogu kuchni upodabniasz się do kaloryfera i grzejesz ścianę? Zazdrościsz i w duchu nienawidzisz, tego pryszczatego kolesia, który co chwila strzela żartem o kupie, a jednak wszyscy zdają się świetnie wokół niego bawić. Dziewczyny podstawiają mu kolorowe drinki i pytają o status związku, a faceci powtarzają jego cięte riposty po pokojach. Od dziś to Ty możesz być tym pryszczatym kolesiem, który wygrał życie. Zastosuj się tylko do poniższych 5 Wskazówek Króla Życia:

1. Zrób wejście: spóźnij się i przynieś coś głupiego.
Podstawowym sposobem, aby być duszą towarszystwa i już na wejściu dać do zrozumienia, że gdzie Twoje usta się poruszają, tam można być oplutym dobrą zabawą. Aby to zrobić, spóźnij się odrobinę. Tylko na tyle, aby na imprezie było już ponad 50% osób. W ten sposób od tego, co zrobisz zaraz po wejściu, będzie zależało Twoje pierwsze wrażenie na całą imprezę. Jeśli zrobisz to dobrze, wystarczy, że się pojawisz w pokoju i uśmiechniesz, a już wszyscy będą w rozbawieniu czekać na kolejną salwę Twojej elokwencji.

No więc spóźniasz się, wszyscy na Ciebie patrzą, a Ty dajesz gospodarzowi mega głupi, niepasujący do niczego i nikogo prezent. Np. Kamyczki:

Zdjęcie kamyczków. # zjadłem kamyczki… nie ma kamyczków.

zdecydowanie jajka.

Jajka
Zdjęcie jajek. Trochę rozmyte, bo je umyłem. Zrobiłem to dla jaj.

ver. 2.0 … Np. 2 jajka. Podaruj je gospodarzowi. Mówiąc „słyszałem, że na imprezie mają być niezłe jaja, to też przyniosłem”.

2. Zadawaj dużo pytań.
Zadawanie pytań zawsze jest spoko, nie tylko gdy chcesz być zabawny. Ludzie uwielbiają mówić o sobie, to najlepszy temat, o sobie wiedzą najwięcej. Zawsze znają odpowiedź, chociaż nie zawsze chcą jej udzielić. To też najszybszy sposób na znalezienie wspólnych tematów i poprowadzenie rozmowy na dobre tory.

Aby zadać zabawne pytanie, unikaj schematów. No to jak tam na uczelni? Z daleka dojechałaś na imprezę? Słyszałeś, że remontują to skrzyżowanie, które remontowali rok temu i dwa lata temu i trzy lata temu? Co tam? – to nie są dobre pytania.

Gdyby była taka możliwość, wolisz mieć 4 ręce, czy 4 nogi? Zdarzyło Ci się kiedyś jechać na gapę? Jakie jest najstarsze wspomnienie z dzieciństwa, które pamiętasz? Zbierasz paragony? – te pytania są przezabawne. Są tak śmieszne, że możesz mieć problem, aby je zadać. Tak trudno będzie powstrzymać śmiech…

3. Używaj nieoczekiwanych  słów
Spust, który powoduje, że ludzie uważają coś za śmieszne, jest do ogarnięcia. Ludzie reagują rozbawieniem na coś, co nie mieści się w standardzie schematów, nie mieści się w codzienności. Jeśli w pozornie identycznej, powtarzalnej sytuacji, zdarzy się coś nietypowego, ludzie zaczynają się śmiać.

Wchodzisz do kuchni i mówisz „Hej, mamy mamy mały problem. Szymon wyraził negatywną opinię o Twoim dywanie.” „To co z tego?” „obrzucił negatywną opinią też szafę, telewizor i trochę stołu, ale tylko nogi”. – wszyscy na pewno hukną salwą śmiechu i pobiegną ograniczać recenzenckie ambicje Szymona.

4. Śmiej się z siebie
Ważne zwłaszcza, jeśli na imprezie jest dużo nowych ludzi i nie znasz ich poczucia humoru, nie wiesz na ile można sobie pozwolić. Czy przyjmą jakiś żartobliwy tekst jako żart (np. „Ty kutasie” albo „wyglądasz, jakbyś   spierdolił z programu ‚Metamorfozy’ długo przed końcem odcinka”), czy też śmiertelnie się obrażą. Dlatego najlepiej żartować wtedy ze swoich własnych wad i ubytków. Dowiedziesz tym jednocześnie, że nie masz żadnych kompleksów na punkcie własnej osoby.

„Jestem tak piękny, że w programie metamorfozy, aby pokazać przemianę, po prostu zmyli ze mnie ten zbrzydzający makijaż.” – powiedz to śmiertelnie poważnie. Jakbyś naprawdę startował, przeszedł casting i brał udział w programie.

5. Udawaj trochę głupszego niż jesteś
Ktoś opowiada, o kurczaku, którego przyrządzał na niedzielny obiad. A Ty masz ciekawostkę, która na pewno wszystkich zainteresuje. Wbijasz się w sam środek tej interesującej rozmowy, wyjeżdżasz głośno, żeby nikt Ci nie przerwał: „A ja jak byłem mały, miałem mocno czerwone usta. I kogut kiedyś doskoczył mi do twarzy i udziobał”.

Teraz korzystasz z punktu czwartego i dodajesz „Dlatego teraz niechętnie robię dzióbek do #selfie”. I nawiązujesz do punktu trzeciego. „Po tym wypadku musiałem udać się na kurację… ” „A Tobie się kiedyś zdarzyło?” i tutaj pięknie zgrabnie zrzucasz cały ciężar tej konwersacji na drugą osobę i wykorzystujesz zasadę z punktu drugiego.

A jeśli wciąż potrzebujesz inspiracji, obejrzyj mój klip o Smogelierach, albo o diecie pudełkowej zero kalorii. Ewentualnie możesz sobie popatrzeć jak jem pączka.

I na koniec jeszcze sucharek w prezencie:

Wina Tuska

Jeśli chcesz, zapisz się na newsletter.

  • Maciej Saferna

    Ja mam poczucie że nawet gdybym to powiedział wyszedłbym na debila. A tak kiedyś nie było, kiedyś byłem lubiany. W zasadzie to jestem ale czuję jakby wszyscy traktowali mnie jak dziecko albo kogoś niespełna rozumu, ukrywając to przede mną.

    • Bartek

      Mordo, nic się nie bój, wyjebane na opinie innych. Polub przede wszystkim siebie, a wtedy świat stanie się lepszy. Ważne jest to abyś to ty czuł się dobrze. Przeszkadza to innym? To znaczy, że nie zasługują na ciebie 🙂 Z fartem, essa.

    • Rafał N

      Bo nieważne jest, co się mówi, tylko kto to mówi.

      Jeśli dwie osoby powiedzą ten sam żart, to z żartu tej ładniejszej/przystojniejszej osoby będą śmiać się wszyscy, a z żartu tej drugiej nikt.

  • śmieszny czowiek

    to jest cale moje życie
    [

Z samotnością wśród lajków

Rozwijając wątek z nieco bardziej politycznego wpisu, poruszę trochę kwestię związaną z problemami społecznymi związanymi z rozwojem elektronicznych sieci społecznościowych.

Zamknij