Jak żyją ludzie bez smartfonów – [DOKUMENT]

Zanim zaczniesz, wyobraź sobie, że poniższy tekst czyta Krysia Czubówna.

W nieodległej teraźniejszości, na planecie Ziemia, pośród zwykłych ludzi są też osobliwe przypadki ludzi, którzy w swoim codziennym życiu nie korzystają ze smartfonów. Jak to możliwe? Czy to aby na pewno prawda? Udajmy się więc w podróż po przeciętnym polskim mieście i sprawdźmy, jak wygląda to w praktyce. Przybliżymy dzień z życia smartfonlessa.

Poranek: Smartfonless wstaje rano, korzystając z budzika. To takie pudełko, które dzwoni o wybranej godzinie. Nie można określić, ile razy dziennie ma dzwonić, ani w jakie dni tygodnia. Można ustalić tylko jeden czas i pamiętać co wieczór, aby włączyć go na następny dzień.

Budzik
Szok! Budzik tak wygląda. Są ludzie, którzy używają tego do wstawania z łóżka.

Następną czynnością jest sprawdzanie porannych powiadomień. Przeglądanie nowości na facebooku, maili, smsów, snapchatów, tweetów, fotek na instagramie, w których Cię oznaczono. Do tego dochodzą informacje typu: ktoś zaczekował się w Twoim domu na 4sqłerze, o czym nie miałeś pojęcia. Wszystkie te czynności nie następują u naszego bohatera. Jest on z tego powodu bardzo smutny i idzie pod prysznic. Następnie robi sobie kawę i sprawdza najważniejsze informacje na komputerze. Musi się porządnie naoglądać Facebooka na zapas, bo całą drogę do szkoły/pracy nie będzie miał. Ma to swoje zalety, bo ma trochę więcej czasu, więc się nie spóźnia. Jest na czas, ale smutny.

Podróż: Można łatwo poznać smartfonlessa po tym, że naprawdę czyta te tabliczki, które z jakiegoś powodu są na przystankach. Musi je czytać, bo inaczej  nie wiedziałby, o której będzie miał autobus. Gdy ten długo nie przyjeżdża, nasz bohater patrzy. To wszystko. Patrzy. Jeśli jest palaczem, oddala się lekko od przystanku (bo nie wolno), pali papierosa. Pali i partrzy.

W autobusie korzysta najczęściej z darmowej aplikacji dostępnej w większości pojazdów. Okno – ta aplikacja pozwala na przeglądanie contentu. Tempo wczytywania jest wprost proporcjonalne do prędkości pojazdu. Sam content jest dość interesujący, jednak trzeba pamiętać, że na określonych trasach, jest bardzo powtarzalny. Zaleta. Przy poruszaniu się różnymi liniami, content mocno się zmienia. W korku, lub gorzej, gdy szyby obklejone są reklamami, przeglądanie contentu przez Okno przypomina trochę przewijanie kwejka na bardzo słabym smartfonie z Androidem. Długie czasy oczekiwań pomiędzy słabej jakości contentem. Zdarza się też, że smartfonlessy czytają książkę. Ale ta aplikacja może się wygodnie uruchomić tylko, gdy jest miejsce siedzące, a osobnik ma przy sobie urządzenie do przechowywania książek. Na przykład plecak, albo reklamówkę z bierdonki.

Przykładowy content z Okna
Przykładowy content z Okna – aplikacji, w którą wyposażone są autobusy. Bonus – zakładka do książki w córeczkę.

Szkoła/Praca: Gdy smartfonless jest w szkole, czy pracy i idzie do toalety, najczęściej z nudów czyta swoje własne, stare smsy. Albo smsy innych osób, których z jakiegoś powodu nie skasował. Bo romantyczne, bo ma sentyment, bo to, bo tamto. A jak nie, to nieśmiertelny skład Domestosa!

Uwaga: Pamiętajmy, że przez ogromną większość tego czasu, nasz bohater nie ma najmniejszego pojęcia, co w tej chwili dzieje się na Fejsiku i innych takich. A przecież może go omijać coś niezwykle ważnego, na przykład to:


Wieczór: 
Aby pójść do kina, smartfonless musi podać numer rezerwacji zapisany na najprawdziwszej kartce. Nie ma możliwości okazania treści maila, albo czegoś z jakiejś apki. Wszystko na piechotę. Nie może też tweetować bezpośrednio z sali kinowej swoich wrażeń podczas oglądania. Musi zachować je dla siebie, ewentualnie dla towarzyszy w kinie. Gdy po powrocie do domu smartfonless kładzie się spać, nie puszcza sobie empetrójki, nie trzyma smartfona pod poduszką, nie musi też pilnować, by nie zahaczyć ręką o kabel od ładowarki i nie wysłać urządzenia na szybką wycieczkę po pokoju. Czasem puści sobie cicho radyjko (jeśli ma funkcję sleep i wyłączy się samo za 15-30 minut) i pochlipuje cicho do poduszki. Zasypiając marzy, że przyśni mu się smartfon.

Na koniec zachowałem najciekawsze, zapewne wszyscy się już od kilku akapitów zastanawiacie, jak taki człowiek bez smartfona je??? Otóż wygląda to mniej więcej tak: Podchodzi do stołu, siada przy talerzu, bierze do ręki sztuciec i je.

Tak jedzą smartfonlessy
Zdjęcia poglądowe, jak jedzą smartfonlessy. Nie robią oni zdjęć swojego jedzenia i mniej dbają o to, co dokładnie jedzą. Ponieważ nie mają żadnych materiałów potwierdzających, co zjedli w ciągu dnia, mogą mocno przytyć, bo nie pamiętają. Zdjęcia dość realistycznie oddają faktyczną czynność, ale zazwyczaj osoby te są smutniejsze.

Na koniec: Następnym razem, gdy zobaczysz kogoś bez smartfona, okaż szacunek i przypatrz się dobrze. Obserwacja to najlepszy sposób nauki o obcych gatunkach. Populacja smartfonlessów stale maleje, jak donoszą alarmujące raporty organizacji Pro-Ekologicznych, możliwe, że niebawem wcale nie będzie można ich uświadczyć w większych aglomeracjach miejskich, gdzie dotychczas królowały niczym Lwy na betonowej sawannie.

Czytała Krystyna Czubówna.

photo credit: Brandon Christopher Warren via photopin cc
photo credit: orangeacid via photopin cc

  • Szymarek

    Czyżbyś aż tak boleśnie odczuwał brak telefonu? A jeszcze nie dawno, na Rodla miałeś zwykły telefon… 🙂

    • Na Rodła to miałem nawet taki bez klawiatury, ale jeszcze nie dotykowy ;). Tekst napisany tak dla żartu, aczkolwiek faktycznie, różnica jest spora jak już się człowiek przyzwyczaił.

      • A jak wrażenia po roku 😉 ?

        • Można żyć bez smartfona, to pewne. Tylko trudno się odnaleźć w środowisku zawodowym bez niego. A już prowadząc własny biznes to jest to bardzo trudne.

Proszę, niech to będzie żart
Jupiter: Intronizacja – reż. Wachujscy

To będzie krótki wpis, bo żal mi zużywać klawiatury na recenzję. Do dzieła. Będą spoilery. Dlaczego obejrzałem ten film: Już po

Zamknij