Banan na Woli – sponsor maxrabaty.pl

Ten wpis powstał dzięki hojnemu wsparciu od portalu maxrabaty.pl, który już od dłuższego czasu ułatwia ludziom kupowanie więcej za mniej i ogólnie daje radę.

Chciałem się umyć like a Boss. Tak, żeby aż świecić czystością, żeby z pluszu wyprać wszystkie kudłate myśli. Usiadłem przy kompie, znalazłem zniżkę i kupiłem sobie pralkę. A co to była za pralka!

pluszak w pralcePralka okazała się być portalem do innego wymiaru! Gdy tylko włączyła się wirówka, osiągnąłem prędkość nadświetlną, wokół wirowały wstęgi światła. I tak oto wylądowałem na Warszawskiej Woli. Było ciemno, niebezpiecznie, a w oddali ktoś śpiewał piosenkę. Słowa piosenki opisywały orientację kibiców drużyny piłkarskiej. Bardzo szczegółowo też można się było dowiedzieć, co trzymają w naturalnych otworach i jaki zawód wykonują ich matki. Trochę dostałem stresa, bo pralka zadziałała tylko w jedną stronę, nie mogłem już wrócić. Było dość ciemno, a Wola nie słynie z najlepszej opinii. Na szczęście zawsze, gdy kąpię się w pralce, mam ze sobą łuk, który kupiłem przez Internet.

łuk bananSłyszał ktoś kiedyś, aby ktokolwiek, kto idzie przez miasto z łukiem na plecach, dostał w bęcki?! No właśnie! Ja też nie. Było tak. Gdy mnie ktoś zobaczył, zaraz się kłaniał, mówił „o, łucznik idzie”, „to jakiś wielki sportowiec”, „wyrazu szacunku dla wszystkich łuczników”. Taka sytuacja. Przy okazji, przechodząc obok, zauważyłem wegetariańskie kozy z drzewa, to sobie jedną ustrzeliłem, żeby była na obiad.

Głupio mi się zrobiło, bo miałem się kąpać, a skończyłem spacerem po mieście, taki nieumyty. Postanowiłem wracać, zadzwoniłem więc po taksówkę z telefonu, który mam w Plusie w promocji.

taksóweczka

Taksówkarz okazał się gadułą. Opowiedział mi długą historię o tym, jak potrącił kiedyś dzika. Nie wiedział co z nim zrobić, schował go do bagażnika. Na drugi dzień otworzył bagażnik i okazało się, że dzik żyje, że tylko się lekko poturbował. No i dzik się obudził, spojrzał na taksówkarza i powiedział „Paaanie dobrodzeju, mam lochę i 12 warchlaczków na utrzymaniu” tu wyciągnął portfel, z którego wysypała się rozkładana harmonijka pełna zdjęć. Każdy warchlak na osobnym zdjęciu. W czapeczkach, w piżamkach, z wycieczek, na nartach, z Legolandu. „Zasiłek mi zabrali, stara nie może pracować, bo ją w kopytach reumatyzm bierze od chodzenia bez butów. Ja pod ten samochód specjalnie wskoczyłem, bo z OC odszkodowanie chciałem wyłudzić. No dogadajmy się, spiszmy, że mnie Kierownik potrącił, ja dostanę odszkodowanie duże. To z tego odszkodowania też coś odpalę ekstra. No zlituj się pan.”

Dopiero, gdy wróciłem do domu i zacząłem piec kozę, zauważyłem, że to chyba jednak nie jest koza. Ale nie wdawajmy się przesadnie w szczegóły. Jeść trzeba!

wegetariańska koza
Ta koza to trochę jednak kurczak.

Wpis powstał w ramach współpracy z maxrabaty.pl. Dzięki!

Świnia
Czy oni nas mają za idiotów? Tak! Tak!

Dzisiaj nie będzie śmiesznie, bo to już nie jest kurwa śmieszne. Są sobie wybory, ważna sprawa. Nawet jeśli to jest

Zamknij