Super Facebook Me – 100% FB [Eksperyment]

Co mnie podkusiło, żeby wykonać taki akurat eksperyment?! Chciałem go przerwać niemal każdego dnia, takie to było niedobre. Czułem się jak ultrawścibski, nachalny, plotkujący sąsiad, którego nikt nie lubi. Jak ostatni stalker i nagabywacz…

Ale o co chodzi? Właśnie przed chwilą zakończyłem mój całotygodniowy eksperyment. Facebook w swoim założeniu ma sprzyjać interakcjom. Pozwalać w łatwy sposób komentować, polubiać i konsumować treści. Postanowiłem zrobić dokładnie to, ale na 100%! Przez tydzień wchodziłem w interakcję ze wszystkim, co mi Facebook podrzucał. Każdy post, reklama, zdjęcie, link, filmik. Starałem się wszystko skomentować, albo przynajmniej polubić. Codziennie robiłem sobie dwie sesje po 1,5 do 2 godzin i poświęcałem się tylko Facebookowi.

Obserwacje:

  1. Facebook nas oszukuje, a EdgeRank jest jednak potrzebny – Normalnie w ciągu dnia widzę mniej więcej te same rzeczy na Facebooku. Czasem pojawi się nowy komentarz, ale nie ma tego przesadnie dużo, a częste zaglądanie to raczej choroba niż konieczność ;). W momencie, gdy zacząłem pisać i lajkować przy każdym poście, dostawałem nowe. Kolejne wpisy od znajomych, dalszych znajomych (wpisów niektórych z nich nie widziałem od lat), jakichś fanpage’y itd. Szybko zrobiło się tego tak dużo, że w zasadzie mógłbym siedzieć przy Facebooku 24h na dobę, a i tak nie byłbym w stanie wszystkiego przerobić. System Facebooka do filtrowania treści ma tę zaletę, że nasze mózgi są w stanie przyjąć jakąś określoną ilość informacji. Ja po każdej sesji z FB, kiedy dostawałem ciągle nowe rzeczy, czułem się zupełnie zbombardowany nadmiarem. Obojętniałem już na to wszystko równo.
  2. Reklam jest bardzo dużo – O wiele więcej niż wcześniej zauważałem. Kiedy czytasz i przeglądasz każdy wpis z myślą, żeby coś do niego napisać, zamiast tylko przewijać, szybko zauważasz, jak dużo reklam jest na Facebooku. Właściwie co trzeci post jest reklamą. Sponsorowanym zachęceniem do polubienia jakiegoś fanpage’a, kupienia czegoś w sklepie internetowym, albo postem sponsorowanym brandu. Wyłączanie reklam nic nie daje, na ich miejsce pojawiają się inne, a te wcześniej wyłączone, po jakimś czasie wracają.
  3. Facebook pielęgnuje chaos – Zależy to w dużej mierze od nas samych i tego jak dobieramy widoczność treści innych osób i fanpage’y. Natomiast zupełnie normalne jest, że na FB możesz zobaczyć teledysk z gołą babą, a w poście tuż niżej będzie galeria 4 letniego chłopca bawiącego się łopatką na plaży.
    Za każdym razem, kiedy kończyłem moją codzienną sesję na Facebooku, przez kilka godzin powiadomienia były niemal bezużyteczne, bo pojawiało ich się co chwila po kilkanaście, czasem kilkadziesiąt. Wystarczyło, że ktoś napisał komentarz, albo ktoś inny polubił mój komentarz. A że pisałem i byłem aktywny wszędzie, dostawałem powiadomienia o WSZYSTKIM. To powodowało, że miałem tego strasznie  dość, a na Facebooka nie mogłem patrzeć. Każdy koniec sesji oznaczał gigantyczną ulgę. Zupełnie jak skończenie zbyt dużego, tłustego obiadu u babci (który zjesz do końca, by babci nie było przykro).
  4. Są ludzie, którzy na Facebooku są ZAWSZE – Szybko zauważyłem, że oprócz mnie, są też inni, którzy piszą niemal wszędzie, ciągle ich widać, co chwila coś komentują. I raczej nie był to zbieg okoliczności, a oni bynajmniej nie traktowali tego jak eksperyment. Ludzie Ci są bardzo aktywni i często się udzielają, mimo wykonywania wielu obowiązków. Nie, wcale nie są to bezrobotne no-life’y. To często ludzie sukcesu, którzy traktują media społecznościowe jak bardzo ważny kanał komunikacji i reklamy. Jest on też po części ich sposobem na życie. Są niezwykle otwarci i można odnieść wrażenie, że temat tabu dla nich nie istnieje. Chociaż na pewno takie są.
  5. Sporo wartościowych treści – Zazwyczaj nie miałem czasu na to, aby czytać i oglądać wszystko to, co ludzie wrzucają na Facebooka. Teraz, aby nie wyjść na idiotę i skomentować coś z sensem, musiałem to robić. I okazało się, że Facebook to nie tylko śmieszne obrazki, koty i filmiki. Ale też dużo linków do gorących wiadomości, ważnych wydarzeń, ciekawych artykułów, wpisów. Jest tego naprawdę dużo. Aczkolwiek treści te ewidentnie są mniej popularne niż rzeczy czysto rozrywkowe.
  6. Hardcorowe tematy – Polityka, aborcja, kościół, religia, eutanazja, kara śmierci, korupcja, przestępstwa. Mnóstwo takich tematów pojawia się na naszych osiach czasu. Ludzie ich unikają i rzadko komentują. Mi też było ciężko. Po części dlatego, że zwyczajnie nie chcę, aby wszyscy wiedzieli jakie mam poglądy na różne tematy. Zwłaszcza, gdy się różnią, dyskusje na powyższe zazwyczaj są bardzo jałowe i nie prowadzą do zmiany wniosków żadnej ze stron. Dodatkowo, zazwyczaj nie mamy aż tak dużo czasu, aby wgłębić się dokładniej w to, co jest tam przedstawiane. A żeby się wypowiedzieć z sensem, zazwyczaj trzeba poznać większość opinii obu stron, przeczytać kodeks karny, konstytucję, dokumentację Watykanu w jakiejś sprawie, albo przeanalizować relacje 30 świadków zdarzenia.
    Nie dziwię się ludziom, którzy nie mają energii wchodzić w te dyskusje. Chociaż rozmowy na te tematy na pewno są potrzebne, Facebook jednak bliżej ma do rozrywki i lekkostrawnej zupy, niż do dobrego środowiska na konstruktywną wymianę poważnych opinii. Ale wyjątki się zdarzają i wtedy jest bardzo przyjemnie!
facebóg
fot. Marta Róż – dzięki wielkie za udostępnienie tego zdjęcia :).

Wnioski: Nigdy więcej! Zamierzam korzystać z FB tylko tak, jak mi wygodnie. Jeśli jesteś biernym użytkownikiem i mało się wypowiadasz, być może to jest właśnie Twój styl i nie ma powodu by to zmieniać.  Przy okazji fajnych mam znajomych :). Wrzucają dobre i w większości interesujące treści, mocno zróżnicowane, a dodatkowo nikt się na mnie przez ten cały tydzień nie obraził. A to wyczyn, bo czasem takie mikro złośliwości same rzucały się na klawiaturę i lądowały w komentarzach. Dzięki!

I jakiś losowy wpisik z całej akcji:

Post użytkownika Szymon Szymański.

 

 

okladka
Tatuaże Donald Trump i Popcorn [VIDEO]

Wszystko jest w filmie. O tatuażach, Donaldzie Trumpie i jego niemożności do odpuszczenia oraz prażonej kukurydzy.

Zamknij