Z samotnością wśród lajków

Rozwijając wątek z nieco bardziej politycznego wpisu, poruszę trochę kwestię związaną z problemami społecznymi związanymi z rozwojem elektronicznych sieci społecznościowych.

Mimo iż często jeszcze zdarza nam się zobaczyć, jak ktoś klnie na facebooku, wrzuca swoje zdjęcia z imprezy, na której leży otoczony kordonem puszek po piwie, chwali się ukradzionym przed chwilą telefonem albo narzeka na szefa. Świadomość zagrożeń z tym związanych rośnie.

Ludzie zaczynają rozumieć, że ponad 70% pracodawców sprawdza profile kandydatów przed zatrudnieniem. Nawet jeśli coś opublikowane jest z ograniczeniem „tylko dla znajomych”, w każdej chwili ktoś może zrobić zrzut ekranu i przekazać dalej niewygodną treść. Duże i mniejsze firmy ustawicznie monitorują serwisy społecznościowe, żeby szybko reagować na pojawiające się zagrożenia. Już niebawem każdy będzie zdawał sobie dobrze sprawę, jak bardzo może mu zaszkodzić coś, co nieopatrznie opublikuje na portalu społecznościowym.

Dlatego też użytkownicy będą coraz ostrożniejsi, a publikowane treści wiązać się będą głównie ze szczęśliwymi chwilami, sukcesami zawodowymi, osobistymi, czy takimi o charakterze masowym. Jednym z niewielu momentów, kiedy wciąż będziemy mogli pokazać swoje negatywne reakcje, to wtedy gdy, jakaś firma źle nas obsłuży, lub ktoś zaniedba biednego pieska, a ktoś znajomy wrzuci jego zdjęcie do sieci. Albo gdy porysują Ci drzwi od samochodu. Zrobisz wtedy zdjęcie i napiszesz „chamstwo!”. Mimo takiego obiegu spraw, ciężko będzie nam się zbuntować i wycofać zupełnie z serwisów społecznościowych, przecież „wszystko tam mam”. Znajomych, informacje, stały kontakt. Trochę to smutne.

 

The Innovation of Loneliness from Shimi Cohen on Vimeo.
 

Ale nie wszystko stracone. Wraz z rozwojem technologii pojawiają się coraz to nowe sposoby komunikacji. Aktualnie wśród najmłodszych użytkowników internetu, którzy jak wiadomo są pionierami w wykorzystywaniu nowinek technologicznych, popularność zdobywają serwisy pozwalające na zachowanie pewnego poziomu anonimowości, a przez to odzyskanie dawnego poczucia swobody, jaki kiedyś kojarzył się z Internetem. Jedną z takich aplikacji jest snapchat, który nie wymaga od Ciebie praktycznie żadnych wrażliwych danych, a wysyłane informacje wyświetlane są jedynie kilka sekund, by przepaść na zawsze. Ostatecznie obawiam się jednak, że firmom zapewniającym dużą dozę anonimowości trudno będzie utrzymać się na rynku. Reklamodawcy chcą wiedzieć o kliencie jak najwięcej, aby dobrze ukierunkować przekaz. Jeśli więc serwisy tego typu nie wprowadzą płatnego abonamentu dla użytkowników, lub nie znajdą innego sposobu na spieniężenie swojej pracy, bardziej anonimowe serwisy wymiany informacji mogą pozostać niszową ciekawostką.

banan w praleczce
Banan na Woli – sponsor maxrabaty.pl

Ten wpis powstał dzięki hojnemu wsparciu od portalu maxrabaty.pl, który już od dłuższego czasu ułatwia ludziom kupowanie więcej za mniej

Zamknij