Zabawy z mózgiem – Quo Vadis

Ok, żeby darować sobie pierdoły i szybko przejść do tego, co w temacie jest interesujące najbardziej, poniżej podsumowanie tego, co się dzieje:

I co z tego?

Kontrola urządzeń z pomocą fal mózgowych to dziedzina, którą znamy najlepiej spośród wszystkich wymienionych. Niektóre komercyjne urządzenia są już w użytku i wiemy dość dobrze, do czego zdolne są tego typu narzędzia. W przyszłości zastąpią one interfejsy, które z jednej strony łączą, a z drugiej dzielą świat nasz i maszyn. Te punkty styku, gdzie musimy klikać, pisać, wydawać polecenia głosowe, używać gestów. Wszystko to ostatecznie zniknie zastąpione przez instynktowne zarządzanie urządzeniami wokół nas z pomocą myśli. Na początku będziemy pewnie korzystać z niezbyt ładnych ani estetycznych skanerów umieszczanych na głowie, aby później wpuścić elektroniczną siatkę pod skórę okalającą czaszkę. Może pójdziemy jeszcze dalej i zaraz po narodzinach instalować będziemy implanty nerwowe, aby każdy miał od samego początku łączność z cyfrowym światem.

 

Dzieci uczące się chodzić, czytać, jednocześnie uczyć będą się kontrolować urządzenia wokół nich wolą umysłu. Uczyni to z nas małych super-bohaterów. Dorastając z takimi zdolnościami, będzie to w zupełności naturalne. Tak jak teraz, każde z tych urządzeń wymaga  kalibracji, tak każde dziecko będzie kalibrować je w locie. Jakież będzie nasze zdziwienie, gdy zauważymy, że możemy kontrolować z pomocą myśli właściwie wszystko wokół, tylko nie ludzi…

I tutaj przychodzi nowe. Udało się nam przesłać przez internet fale mózgowe jednego człowieka, do mózgu drugiego, który w konsekwencji poruszył swoim palcem. To trochę mało, ale jak na początek jest nieźle. Biorąc pod uwagę tempo, w jakim rozwijamy wszystkie technologie, kwestią niedalekiej przyszłości jest moment, gdy będziemy mogli „podłączyć” się do ciała drugiego człowieka. W jednym ze swoich opowiadań Dukaj pisał o istotach, ludziach, zwierzętach – będących proxykami. Ciałami do wynajęcia. W dowolnym momencie można opłacić przez internet swoje dwie godziny, podłączyć się pod ciało kogoś z Honk Kongu, wybrać się do biura firmy, z którą chcemy ubić ważny interes. Obgadać wszystko „na żywo”, a następnie oddać ciało. Jeśli w procesie, coś się stanie naszemu proxykowi, trzeba zapłacić karę (chyba, że mamy ubezpieczenie). Takie użyczanie ciał było całkiem powszechne, wciąż wychodziło taniej niż przelot na taką odległość. Ważna tu też jest oszczędność czasu. Po co planować podróż, szukać noclegu, pakować się, skoro możemy wynająć humanoida w garniturze na drugim końcu planety, załatwić wszystko, co mamy do zrobienia i nawet nie ruszyć palca poza własny dom? Może pojawić się cała gałąź w gospodarce, związana z użyczaniem własnego ciała na godziny, czy produkcją/klonowaniem istot przeznaczonych tylko i wyłącznie do celów związanych ze zdalnym sterowaniem. Będziemy też wchodzić w ciała zwierząt i sterować nimi jak kiedyś szamani wcielali się w gepardy, czy ptaki podczas swoich rytuałów. Powstaną nowe sporty, walki psów na śmierć i życie, gdzie sterować ciałami zwierząt będą ludzie.

Oczywiście, there are downsides. Pierwsze, co przychodzi do głowy, to wykorzystanie tej technologii w przestępczości na ogromną skalę. Od prostytucji, przez przemyt (w tym informacji), po zamachy samobójcze z pomocą wynajętych, niczego nieświadomych osób, przez zwyczajne znęcanie się przez sadystów na ciałach, które wynajęli. Tworzenie całych armii klonów sterowanych z baz wojskowych, tak jak teraz sterujemy dronami w powietrzu. Przyszłość będzie niewątpliwie nieść ze sobą wiele fascynujących problemów etycznych i pytań moralnych, które każdy z nas będzie musiał sobie zadać.

 

Na studiach mieliśmy dość ciekawy przedmiot o oklepanej nazwie „Innowacje”. Jednym z zadań, jakie nam postawiono, było przygotowanie prezentacji i sprzedanie reszcie grupy innowacyjnego produktu. Wymyśliliśmy wtedy urządzenie do zapisywania snów. Sam jestem zaskoczony, że nie minęło nawet 5 lat i z czegoś, co traktowałem zupełnie jak science-fiction, zrobiła się rzeczywistość i to już dość zaawansowana. Sami możemy obejrzeć, jak program komputerowy wykorzystuje Big Data – ogromną bazę filmów z YouTube – aby zmiksować to w materiał odzwierciedlający to, co udało mu się odczytać na podstawie fal mózgowych zebranych przez czujniki.

Pewne marzenia mogą się spełnić. Wreszcie dowiem się, co mi się śniło, albo odtworzę ten genialny pomysł, który miałem, a teraz go nie pamiętam. Nie musi to jednak działać tylko i wyłącznie podczas snu. Gdy technologia ta rozwinie się wystarczająco dobrze, możliwe stanie się jednoosobowe nagranie filmu, dzięki samemu tylko wyobrażaniu sobie, jak wszystko powinno wyglądać. Koniec z zawodem, jaki spotyka nas po zgraniu zdjęć z aparatu na komputer, teraz to zdjęcie będzie wyglądać dokładnie tak jak chcesz. Musisz tylko pomyśleć. Tak jak umierający właściwie zawód pisarza, filmowiec znów będzie mógł tworzyć niemal w pojedynkę. Nie wszystkich to zapewne przekona, ale dla bardzo wielu będzie ogromną szansą. Powszechnie wiadomo, jak ciężko w tej chwili stworzyć nawet niskobudżetowy film. Potrzebujemy mnóstwo sprzętu, dźwiękowców, oświetlenie, rekwizyty, stroje, aktorów, lokacje. O ile taniej będzie wykorzystać czytnik i własną wyobraźnię. Czy nawet tworzyć coś zbiorowo, korzystając z wyobraźni wielu osób i łącząc te fragmenty w spójną całość. Nauczyciele będą mogli przygotować dla swoich uczniów interaktywne filmy, pełne soczystych metafor i zrozumiałych odpowiedzi na stawiane pytania. Być może zastąpi to komunikację werbalną, gdy każdy z nas, z taką łatwością będzie tworzył komunikaty wizualne, zbierał je, czy przesyłał strumieniowo do innych w chwilę po, lub jeszcze w trakcie ich powstawania.

Wstawiam niezwiązany z niczym obrazek, żeby przerwać tą ścianę tekstu. Takie są trendy, że co kilka akapitów powinien być obrazek.
Wstawiam niezwiązany z niczym obrazek, żeby przerwać tą ścianę tekstu. Takie są trendy, że co kilka akapitów powinien być obrazek.

Wadą tej technologii jest to, nad czym na pewno pełną parą pracuje już wojsko i wywiady wielu krajów. Skoro możemy czytać ludzki umysł, to na pewno znajdą się ludzie i organizacje, które wykorzystają to w celach wywiadowczych, jako pomoc w przesłuchaniach, czy do kontroli społeczeństwa. Jeśli w nowej generacji człowieka, wszyscy będziemy korzystać z urządzeń do wysyłania, czytania i odbierania sygnałów generowanych przez ludzki mózg, rodzi się chęć rządów do wyłapywania potencjalnych przestępców już na poziomie myśli. Być może w przyszłości wystarczy, że ktoś pomyśli, że przeleciałby tą piękną dziewczynę w krótkiej spódniczce, która stoi na przystanku. Zacznie fantazjować o tym, jak dobiera się do klamry stanika przy tych wszystkich ludziach, gdy po plecach poklepie go inspektor Thought Police, aby zapytać, czy zamierza naprawdę zrobić to, o czym teraz myśli. Obserwujemy pewną namiastkę tego, gdy słyszymy o aresztowaniu kogoś, za to, co napisał na Facebooku. Oczywiście trochę (ale tylko odrobinę) tutaj przesadzam. Robię to jednak po to, aby bardziej plastycznie uświadomić, jakie możliwości niesie ta technologia i jak obosieczną bronią może się stać. Wątpię przy tym, abyśmy opierali się postępowi tego typu. Tak jak akceptujemy, by nasi znajomi wiedzieli o nas coraz więcej, udostępniając im naszą lokalizację GPS, publikując zdjęcia, wpisując na serwisy informacje o zatrudnieniu, dzieląc się niemal wszystkimi informacjami o nas, jednocześnie godzimy się na zasady „prywatności” Facebooka i innych serwisów. Gdy wypłynęła informacja o o kontroli NSA, nic się w istocie rzeczy nie zmieniło. Dalej korzystamy z Gmaila i portali społecznościowych, tak samo jak wcześniej. Akceptujemy już pewien poziom ingerencji w naszą prywatność. Godzimy się na to, bo cóż innego właściwie mielibyśmy zrobić.

Batman i jego narzędzie do zdobycia przewagi nad jokerem
Batman i jego narzędzie do zdobycia przewagi nad Jokerem

Nawet Batman w jednym ze swoich najlepszych filmów, korzystał z masowego podsłuchu telefonów komórkowych wszystkich mieszkańców Gotham, aby zdobyć w ten sposób cenne informacje. Sami budujemy w sobie pewnego rodzaju akceptację społeczną na rosnącą kontrolę. Ale starczy już tej dygresji, myślę, że wszyscy wiedzą o co chodzi.

Ten obrazek ma symbolizować Upload myśli.
Ten obrazek ma symbolizować Upload myśli.

Na koniec zostało najciekawsze i być może też najstraszniejsze z tego, co zaczynamy robić z mózgiem. Zaimplementowanie gotowych myśli, wspomnień, czy emocji do mózgu może brzmieć przerażająco, ale zacznijmy od tych dobrych aspektów:

Możliwość nauki w sposób przyspieszony może stanowić ocalenie dla całej ludzkości. W momencie, gdy nie potrafimy już edukować naszych dzieci w przestarzałych instytucjach, które nie mają najmniejszych szans, aby dostosować się do ciągle zmieniających się realiów świata, implementacja wiedzy w ten sposób może przynieść wymierne korzyści. Możemy w ten sposób ocalić przed zapomnieniem wiele gałęzi technologii i wiedzę, która jest największym kapitałem naszej rasy. W podróż w kosmos wyślemy mniejszy zespół, ponieważ każdemu z nich możemy wgrać wiedzę konieczną do wykonania tej, lub innej naprawy, czy nawet operacji chirurgicznej.

W wypadku sytuacji dotyczących naszego życia codziennego, jak łatwo byłoby zastąpić pozytywnymi wspomnieniami traumatyczne przeżycia dziecka, które do dziesiątego roku życia wychowało się w kraju ogarniętym wojną domową. Widziało najokrutniejsze sceny z udziałem własnej rodziny. Teraz można wyleczyć go z tej traumy, wgrywając wspomnienia o kochającej rodzinie, albo przynajmniej coś miłego w miejsce wspomnień, które nie dają spać w nocy.

Gorzej, gdy ktoś zacznie wykorzystywać tą technologię do swoich celów. Stworzy fabrykę ludzi o określonych poglądach, przez implementację wspomnień i emocji. Demokracja opierająca się na głosowaniu straci w takich warunkach kompletnie sens. Jaki jest cel głosowania, gdy opinie i światopogląd można w kimś stworzyć, być może z czasem wgrać go do ludzkiego mózgu na odległość, podczas snu. Jak może wyglądać rozrywka przyszłości? Czy za obejrzenie dobrego filmu za darmo, nie będziemy musieli zgodzić się na wgranie i zapamiętanie reklamy jakiegoś produktu?

Wyobraź sobie, że budzisz się rano, chwytasz długopis lewą ręką, okazuje się, że piszesz nią bardzo dobrze, nie ma wątpliwości, że jesteś leworęczny. Właśnie dotarło do Ciebie, że ktoś wgrał Ci wspomnienia ostatnich 30 lat życia, w których byłeś praworęczny, tymczasem Twoje oryginalne wspomnienia odeszły w niebyt. Gwałt na mózgu. Nie wiesz nawet co straciłeś, jakie to było życie. Wiesz tylko, że to, co pamiętasz jest sztuczne i w tym momencie się rozsypuje, przestało trzymać się kupy.

Wgrywanie wspomnień, czy wiedzy, to tylko połowa tego, co nas czeka. Pozostaje jeszcze możliwość doczepienia sobie czegoś na kształt dużego twardego dysku i przechowywanie danych, a następnie odczytywanie ich mózgiem za każdym razem, gdy są potrzebne. Teraz jednak idea ta wydaje się trochę przestarzała. Po co komu dyski, skoro mamy Internet. Zapewne Internet stanie się (jeśli już nie jest) czymś w rodzaju globalnego mózgu, źródła informacji i wspólnego umysłu, woli wszystkich podłączonych do niego istot. Po pokonaniu ostatnich ekranów (interfejsów) szybko zatracimy jednak pojęcie o tym, kto kogo tu kontroluje. Czy my wykorzystujemy maszyny, aby robić wszystko lepiej, czy maszyny wykorzystują nas, aby ostatecznie uczynić z nas swoich niewolników, czy też może jedni ludzie wykorzystują innych ludzi używając do tego najnowszych zdobyczy techniki. Ponieważ tak trudno będzie odróżnić rzeczywistość od sztucznych sygnałów doprowadzanych tylko do naszego mózgu, czeka nas niezwykle paranoiczny okres w dziejach świata. Nic już nie będzie pewne, choć życie może być wtedy całkiem przyjemne.

 

 

photo credit: krischall via photopin cc

  • Mega artykuł. Wczoraj miałem okazję wiele z tego słyszeć na prezentacji Natalii Hatalskiej na „Biznes to Rozmowy” 🙂

  • Pingback: Craig()

social
Jak widzisz Twittera? [RE:]

Ogłoszenie parafialne: Ten wpis jest odpowiedzią na wpis o Twitterze Krzyśka Syrka, który możecie, a właściwie MUSICIE przeczytać najpierw. Oryginalny

Zamknij